Nie mogło być lepiej! Śląsk Świętochłowice po 24 latach wygrywa w lidze!
To było nieprawdopodobne popołudnie na Skałce! Do Świętochłowic po 24 latach powrócił ligowy żużel. Na Stadionie im. Pawła Waloszka w ramach KLŻ, lokalny Śląsk podjął Lokomotiv Daugavpils. Podopieczni Krzysztofa Basa zwyciężyli w swoim historycznym debiucie 50:40!
Na ten moment czekaliśmy ponad dwie dekady!
Mieszkańcy Świętochłowic już dawno nie byli świadkami tego widoku. W niedzielę, 12 kwietnia przez Skałkę przeszedł prawdziwy, biało-niebieski tłum. Sympatycy czarnego sportu kierowali się na stadion, na którym ponownie panował pełnoprawny klimat żużla. W ostatnim czasie działacze lokalnego Śląska mieli ręce pełne roboty, pracując nad powrotem ligowych rozgrywek do miasta. Wysiłek ten miał dzisiaj swój finał. Oto żużlowcy pod wodzą Krzysztofa Basa zainaugurowali sezon w Krajowej Lidze Żużlowej, mierząc się z Lokomotivem Daugavpils. Śmiało można powiedzieć, że nie mogli zadebiutować w lepszy sposób!
Stadionowe bramy otworzono już o godzinie 12:00. W okolicy toru stanęła strefa kibica, a w niej scena, usługi gastronomiczne, klubowe stoiska oraz miejsce animacji skierowane do najmłodszych. W tym miejscu jeszcze przed ściganiem można było spotkać maskotkę Śląska, działaczy czy trenera. Po raz pierwszy silniki zawyły o 14:15 podczas próby toru.
Następnie przyszedł czas na prezentację obu drużyn. Żużlowców na stadion wprowadziły mażoretki. Nie zabrakło przemówień pełnych emocji, podziękowań i hołdu dla zmarłych, związanych ze Śląskiem Świętochłowice.
Trener Bas zdecydował, że w pierwszym spotkaniu na tor wyjadą Adrian Gała, Mateusz Tonder, Bartosz Szymura, Rune Thorst Ludvigsen, Jakub Breński, Leon Szlegiel oraz Matteo Boncinelli
Kapitalny debiut żużlowców! Zwycięstwo 50:40
Gdy wybiła godzina 15, rozpoczęło się wyczekiwane przez wszystkich widowisko. Trybuny pękały w szwach – zanotowano sold out! 5 tysięcy kibiców z całych sił wspierało swoich ulubieńców, prowadziło doping oraz oklaskiwało wszelkie starania żużlowców. Nie jest tajemnicą, że to drużyna gości była znaczącym faworytem. Tymczasem pierwsza sensacja przyszła już podczas 2. biegu, gdy Jakub Breński i Leon Szlegiel, zanotowali podwójne zwycięstwo! Po pierwszej serii na tablicy wyniku widniało 15:9!
Goście jednak nie zamierzali łatwo wypuścić wygranej. Sprawnie dopisywali punkty na własne konto, zmniejszając przewagę gospodarzy. Tego dnia na torze fenomenalnie spisywali się David Bell oraz Oleg Michailow. W drużynie Śląska z kolei pierwsze skrzypce grał Mateusz Tonder, swoje pięć minut miał również Matteo Boncinelli.
Finalnie to właśnie Śląsk Świętochłowice okazał się zwycięzcą debiutanckiej batalii. Ostateczny wynik 50:40 niesamowicie ucieszył kibiców. Po zakończonym spotkaniu żużlowcy podziękowali trybunom za tak żywy doping, na co w odpowiedzi otrzymali owację na stojąco.
Trener Krzysztof Bas: Będziemy robić wszystko, żeby zadowolić kibiców
Śląsk Świętochłowice zszedł do parku maszyn w szampańskich nastrojach – i zupełnie nie można się dziwić.
Fantastyczne uczucie. Wszystkie te uśmiechnięte twarze, kilka tysięcy ludzi. Chcieliśmy dać radość i daliśmy tę radość. Celem na ten sezon jest walka. Chcemy pokazać serducho, żeby ludzie wiedzieli, że warto było czekać. Będziemy robić wszystko, żeby zadowolić kibiców. – powiedział po spotkaniu trener Krzysztof Bas.
Dla żużlowców były to pierwsze zawody na Skałce i pierwsze w nowo tworzonym zespole. Choć głód zwycięstwa mógł zostać rozbudzony, drużyna podchodzi do tego z chłodną głową.
Nie chcemy narzucać na siebie presji. Udało się wygrać – super. Za tydzień kolejny mecz, wyjazdowy więc też trzeba się spiąć, oddać serce na torze i walczyć o dobry wynik. – powiedział po zejściu do parku maszyn Mateusz Tonder.
Tonder jest jednym z najbardziej doświadczonych zawodników w kadrze Krzysztofa Basa. W Śląsku Świętochłowice wraca na tor, reaktywując karierę.
Tak się złożyło, że w Śląsku znalazło się dla mnie miejsce. Jestem szczęśliwy, że tutaj trafiłem, jest to naprawdę fajny klub, z fajnymi ambicjami i dobrym podejściem do żużla. Nie mogłem sobie wymarzyć lepszego powrotu. Starałem się do dzisiejszego meczu podejść na luzie. Nie narzucać nic na siebie, wiadomo wracam po roku przerwy. Od trenera też nie miałem presji wyniku. Myślę, że takie podejście jest dobre i dzięki temu udało się zrobić fajny wynik. – dodał Mateusz Tonder.
Teraz wszystkim kibicom pozostało czekać na kolejne ściganie w lewo na Skałce. Jedno jest pewne, dziś rozpoczęła się nowa historia czarnego sportu w Świętochłowicach.
Zachęcamy do zapoznania się z naszą galerią zdjęć!























































































































Dodaj komentarz