Rozważania U Piotra i Pawła. Przemień oblicze ziemi

Czas czytania: 3 min.

Czekanie jest… dziwne. Z jednej strony nikt z nas nie lubi czekać. Wolimy mieć od razu. Natychmiast, kiedy czegoś zapragniemy.

Taki jest syndrom człowieka XXI wieku. Z drugiej strony kiedy czekamy na coś przyjemnego, pięknego i bardzo upragnionego, samo oczekiwanie może być piękne tak bardzo, z tym dreszczykiem emocji, marzeniami i wyobrażeniami, że czasem jest lepsze od momentu, w którym spełnia się to, na co oczekujemy. Tak, czekanie jest dziwne. Albo to raczej my – ludzie – jesteśmy dziwni, bo nie potrafimy zrozumieć, że czekać to coś więcej niż stać przy oknie, wypatrywać pierwszej gwiazdki lub nadchodzącej osoby, i w tym czekaniu pozostawać biernym.

Z prawdziwego czekania zawsze rodzi się coś pięknego. Nie tylko dlatego, że w końcu nadchodzi to coś lub ten ktoś. Lecz dlatego, że czekając zmieniamy siebie i nasz własny świat. Może to porządki, mycie okien i pranie dywanów. A może zajrzenie do wnętrza siebie samego i zrobienie porządnej analizy – życia, myślenia, pragnień. Tak też jest z Adwentem, czyli okresem liturgicznym, któremu czekanie nadaje nie tylko imię, lecz również sens. Imię często jest z sensem równoznaczne. A już na pewno tak jest w przypadku nadchodzącego Chrystusa. Jeżeli Emmanuel oznacza „Bóg z nami”, to właśnie po to czekamy na Emmanuela, żeby Bóg wśród nas zamieszkał. Oczywiście mamy już w tym zakresie niedobrą tradycję: „przyszło do swoich, lecz swoi Go nie przyjęli”. Zawsze jest jednak szansa, by zmienić to, czego nie potrafili zmienić inni. Kiedy przychodzi – przyjąć. Kiedy mówi – słuchać. Kiedy wymaga, spróbować się wysilić. Kiedy zaprasza do stołu, nie wymawiać się. Kiedy mówi, że kocha, uwierzyć w tę miłość i odpowiedzieć na nią miłością.

Tak właśnie jest z czekaniem. Choć wydaje się dziwne, a raczej to my – ludzie – dziwni jesteśmy, jednak czekając zawsze dajemy jakąś odpowiedź. Przynajmniej taką, że wierzymy, iż nadchodzi to, co ma nadejść. Być może głębszą – że chcemy się do tego przygotować. A być może tę najpełniejszą – że chcemy, aby to, co nadchodzi, przemieniło nas wewnętrznie. Taki jest sens oczekiwania. Taki jest sens Adwentu. Wołanie „przyjdź, Panie Jezu!” z pragnieniem: „przyjdź i przemień oblicze ziemi. Tej ziemi…”

 Jarosław Fiedler, Adwent 2018 r.

Dodaj komentarz

Błąd:

Wynik:
Opinia została pomyślnie dodana.
Po przeprowadzeniu weryfikacji, jej treść zostanie udostępniona publicznie.

Trwa wysyłanie komentarza ...

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść.

* pola obowiązkowe

Katalog firm