Interwencja Kanału Zero w Świętochłowicach. Głównym tematem hałda Kalina

Czas czytania: 18 min.

Ekipa programu „Interwencja Zero” przyjechała do Świętochłowic. Mieszkańcy, politycy i działacze społeczni spotkali się w Urzędzie Miasta, aby porozmawiać o najważniejszych dla miasta tematach. Najwięcej emocji wzbudziła kwestia remediacji hałdy Kalina – mieszkańcy martwią się, że proces będzie miał negatywny wpływ na ich zdrowie.

Interwencja Zero w Świętochłowicach

Dziennikarka Monika Krześniak wraz z ekipą Kanału Zero ponownie odwiedziła Świętochłowice, tym razem w ramach formatu na żywo. W czwartek, 22 października, w Urzędzie Miasta odbyła się transmisja na żywo programu „Interwencja Zero”. Głównym tematem programu były plany miasta dotyczące zagospodarowania hałdy Kalina, znajdującej się tuż przy stawie. Hałda wypełniona jest substancjami toksycznymi po zakładach chemicznych – to właśnie one skaziły staw i okolicę. Została odizolowana od otoczenia w ramach remediacji.

Jak wskazują zaniepokojeni mieszkańcy, ich zdaniem prezydent miasta Daniel Beger postanowił o remediacji tego terenu bez przeprowadzenia analiz wpływu takich działań na zdrowie mieszkańców.

-Rozpoczął od przebijania powierzchni wypełnionej wewnątrz substancjami lotnymi i półlotnymi. Na chwilę obecną jest pięć otworów – mówiła w programie „Interwencja Zero” pani Iwona, mieszkanka Świętochłowic.

W planach jest wykonanie 40 takich otworów, aby napowietrzyć hałdę. Mieszkańcy obawiają się, że lotne substancje toksyczne rozwieją się po okolicznych mieszkaniach, domach, boiskach i placach zabaw.

Wyjaśnienia urzędu

Prezydent Daniel Beger nie był obecny podczas nagrywania programu z uwagi na spotkanie w Ministerstwie Zdrowia – zastępował go wiceprezydent Sławomir Pośpiech.

-To nie jest zwykła hałda i mamy tego świadomość. Mamy świadomość, że jest to bodaj jeden z najtrudniejszych tematów ekologicznych nie tylko w mieście, w metropolii, być może w ogóle w Europie. Hałda przez kilkadziesiąt lat była emitentem tych właśnie toksycznych związków fenolowych do stawu Kalina o powierzchni 5 ha. I w ramach pierwszego etapu, czyli pozbycia się najbardziej uciążliwej części tego terenu skażonego, ten staw po kilkudziesięciu latach został oczyszczony. Zamiast 50 000 m2 emisji fenolu, mamy staw, w którym pływają ryby – wyjaśnił Sławomir Pośpiech.

Dodał, że miasto nie chce się na tym zatrzymywać – zamierza usunąć przyczynę problemu, aby na stałe się go pozbyć. A przyczynę stanowi właśnie rzeczona hałda. Wspomina, że mamy w kraju najlepszych fachowców zajmujących się remediacją – firmę Remea, która wcześniej zajmowała się remediacją stawu Kalina, a teraz zajmie się tematem hałdy.

Mieszkańcy zarzucili wiceprezydentowi, że staw Kalina wcale nie został całkowicie oczyszczony i nie jest bezpiecznym miejscem. Wspominają, że walczyli o to, aby ustawiono przy nim odpowiednie tabliczki informujące o potencjalnym zagrożeniu. Wiceprezydent doprecyzował, że celem było przywrócenie w stawie życia biologicznego, a to udało się osiągnąć – ryby w stawie pływają od 2 lat.

Ochrona Ajski i doliny Lipinki

Przy okazji rozmów o ekologii, nie mogło zabraknąć również dyskusji na temat sprzedaży terenów przy Dolinie Lipinki i Ajsce. Mieszkańcy zarzucili władzom Świętochłowic unieważnianie ich głosu i walki o tereny zielone w mieście. Wspominają, że miasto wygląda obecnie jak wielki teren wyprzedażowy.

-My jako mieszkańcy, razem, bez względu na podziały polityczne, Dawid Malcherek, który reprezentuje Konfederację, ja przedstawiciel partii Razem, od lewa do prawa zdecydowaliśmy, że warto wysłuchać głosu mieszkańców. Została zebrana petycja w liczbie 1000 głosów. Jaki jest tego efekt? Rada Miasta przegłosowała tą petycję za uzasadnioną. Czy wiceprezydent miasta, który tutaj jest czy też prezydent Beger odnieśli się do tej inicjatywy, czy uwzględnili nasz głos, czy zrobili krok wstecz? Absolutnie nie – mówił podczas programu działacz partii Razem, Artur Pankiewicz.

Przy tej okazji przypomniano, że sam Daniel Beger, kiedy jeszcze nie był prezydentem, protestował przeciwko sprzedaży gruntów przy Górze Hugona. Wyznaczono do wycinki około 1500 drzew. Przeciwnicy, w tym Daniel Beger, zorganizowali protesty, a w swojej kampanii wyborczej obiecał, że zatrzyma wycinkę drzew na terenie Świętochłowic.

Pan Roman Adler, mieszkaniec miasta uściślił, że od około 2014 roku tereny należące do miasta są sprzedawane firmie Xenakis – proceder ten ma trwać nadal.

-Niektórzy nawet już zaczynają używać określenia, że to nie jest, nie są Świętochłowice, tylko Xenakisowice – kwituje pan Roman.

Ekologia czy polityka?

Pani Iwona, mieszkanka miasta wskazała, że sprawę hałdy próbuje się na siłę upolitycznić, aby odciągnąć uwagę od sedna problemu, które jest czysto ekologiczne.

-My jesteśmy w takiej sytuacji, w której w Świętochłowicach przez emisję fenoli i inne złożone okoliczności o ponad 30 procent w stosunku do całej Polski, częściej umieramy na nowotwory złośliwe. Nie możemy dopuścić w tych okolicznościach, żeby zostały uwolnione substancje toksyczne, w tym nowotworowe!

Podkreśla, że zupełnie nie interesuje ją, kto jest czy będzie prezydentem, a to, czym oddycha.

Głos zabrał przedstawiciel firmy Remea, która zajmuje się remediacją hałdy. Wyjaśnia, że na ten moment wykonywane są wstępne badania, aby dowiedzieć się, co dokładnie znajduje się w hałdzie.

-Zapowiedzieliśmy, że w styczniu będzie spotkanie z mieszkańcami i przedstawimy wyniki badań. Przedstawimy projekty, co będzie rzeczywiście mogło być wykonane i jakie efekty możemy osiągnąć. Aktualnie wykonujemy tylko i wyłącznie badania stanu tego obiektu. Nasza ingerencja w ten obiekt jest bardzo niewielka. Mamy tam pięć odwiertów i ich oddziaływanie jest minimalne. Oczywiście w trakcie wykonywania tych odwiertów bezpośrednio przy maszynach występują przekroczenia, pracownicy pracują w maskach. Aczkolwiek na granicy działki tych przekroczeń nie ma – mówił w programie pan Piotr Surma, przedstawiciel firmy Remea.

W ten sposób przedstawiciel firmy wyjaśnił rozbieżności między badaniami prezentowanymi przez firmę i Urząd Miasta – w jednych z nich występowały przekroczenia, w drugich ich nie stwierdzono.

Mieszkanka, pani Iwona, skontrowała, że gdyby nie interwencja mieszkańców, wciąż powstawałyby kolejne odwierty.

-Gdyby nie nasze działania, to tych otworów byłoby 40, dlatego że na sesji Rady Miasta w sierpniu pan prezydent Pośpiech powiedział, że będą kontynuowali przebijanie powierzchni remediacji, na co wymagana jest decyzja administracyjna wydawana na szczeblu wojewódzkim, której pan prezydent nie uzyskał. Powstrzymaliśmy te 35 kolejnych.

Podkreśla, że w sytuacji, w której skład hałdy nie jest do końca zidentyfikowany, powinno się zachować szczególną ostrożność, a nie podejmować działania na oślep.

O komentarz poproszona została również pani mikrobiolog, która zapewniła, że staw Kalina po remediacji jest badany mniej więcej raz do roku – wskazała, że wszystkie wartością są poniżej granicy oznaczalności laboratorium.

-Nikt tutaj nie wywróży, co dokładnie jest w tej hałdzie. Oczywiście są dane historyczne, natomiast one są niepełne, stąd pierwszym etapem zawsze są badania. Następnie dopiero jest prowadzona dokładna analiza ryzyka zdrowotnego i środowiskowego, w momencie, gdy już znamy geologię, hydrogeologię, skład, jakość tej hałdy, poszczególne stężenia – i to jest właśnie badane – mówiła pani mikrobiolog podczas programu.

Hałda zrekultywuje się sama?

Podczas ostatniej komisji, gdzie omawiano temat hałdy Kalina padło stwierdzenie, że wedle badań za około 50 lat hałda ulegnie samoremediacji – w teorii zatem żadne działania nie są konieczne. Autor tego stwierdzenia i tym razem podczas programu na żywo potwierdził swoje słowa – podkreślił jednak, że wciąż nie wiemy, co kryje się w hałdzie, dlatego badania są koniecznością.

-Hałda powstawała przez dziesiątki lat w sposób totalnie niekontrolowany. Z racji tego, że było takie miejsce niekontrolowane przez nikogo, w związku z tym dokładano tu różne rzeczy i ta hałda rosła w górę. I w tej chwili jest inicjatywa, żeby tą bombę, która cały czas tyka, mówię, rozpoznać, bo na razie mówimy o rozpoznaniu, nikt nie mówi o jakiejkolwiek bioremediacji w tej chwili, tylko o rozpoznaniu. Dopiero jak będziemy dokładnie wiedzieć, z czym mamy do czynienia, wtedy przystąpimy do bioremediacji tego, co tam jest.

Sytuacja pani Mirelli

Pod koniec programu rozmawiano również o sytuacji pani Mirelli, która przez 27 lat nie opuszczała mieszkania swoich rodziców. Dziennikarka Kanału Zero rozmawiała z nową dyrektor OPS w Świętochłowicach, panią Anną Porębską. Zapytała ją, czy oczami już nowego dyrektora uważa, że pani Mirella była otoczona odpowiednią opieką przez OPS. Na początku udzieliła wymijającej odpowiedzi, aby później odpowiedzieć:

-Wszystkie zadania i wszystkie działania były wykonywane zgodnie z Ustawą o Pomocy Społecznej.

Po dłuższej wymianie zdań z dziennikarką kanału Zero przyznała, że Śląski Urząd Wojewódzki zauważył „niedociągnięcia” w działaniu placówki, stąd zwolnienia i konieczność wdrożenia zaleceń pokontrolnych. Zastępczyni dyrektora OPS zapewniła, że na bieżąco monitorują sytuację zarówno pani Mirelli, jak i Fabiana.

-Sytuacja jest na bieżąco monitorowana. Pani Mirela złożyła do gminy oświadczenie, zgodnie z którym nie wyraża woli, abyśmy udzielali informacji na jej temat mediom. My respektujemy tą wolę pani Mireli. To jest też zgodne z artykułem 1 Ustawy o Pomocy Społecznej, gdzie ta prywatność naszego klienta jest ponad tą informację, którą powinniśmy Państwu udostępnić. Aczkolwiek jako Ośrodek chcemy iść do przodu. Rozumiemy błędy, które zostały popełnione i staramy się tą sytuację uzdrowić – mówiła w kanale Zero Natalia Wolny-Tkocz, zastępca dyrektora OPS w Świętochłowicach.

Cały program Interwencja Zero możecie obejrzeć poniżej.

Komentarze (5) DODAJ

Władze miasta jak i dyrektorzy OPS-u odpowiadali na zadawane pytania ale na żadne z nich nie udzielili odpowiedzi. Obecna pani dyrektor OPS-u powinna być dyscyplinarnie zwolniona razem z panią Szpoczek i całą ekipą zarządzającą po ujawnieniu całej afery. Przyjęcie przez Begera rezygnacji pani Szpoczek była działaniem na jej korzyść a powołaniem na stanowisko dyrektora byłej pani wicedyrektor jest ewidentnym przejawem nadal funkcjonującego KOLESIOSTWA. Kto trzyma z Begerem temu krzywda się nie stanie.
Uwielbiam Krzysztofa. Syn Mariana to słodziak, pisze że nie ma do teścia ( trzeciego ) telefonu ale do niego dzwoni a ten nie odbiera. Hahahaha
coś malutko tych mieszkańców?
A wiela miało ich być w czwortek ło 8 rano? Nojlepsze byli Begerowcy, jedyn godoł z rynkami w kapsie a drugi sie rozciepoł jak pedzieli że jest z Przyjaznych.
Świony są sławne, ale w tym negatywny sensie. xD

Błąd:

Wynik:
Opinia została pomyślnie dodana.
Po przeprowadzeniu weryfikacji, jej treść zostanie udostępniona publicznie.

Trwa wysyłanie komentarza ...

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść.

* pola obowiązkowe